
Mówi się, że jesień w tym roku przyszła wcześniej niż kalendarz przewidywał. Ale to nie pogoda przyciągnęła tłumy ptaków nad wybrzeże Bałtyku — to… brak żołędzi.
Według obserwatorów i naukowców, na polskim wybrzeżu Bałtyku gromadzi się rekordowa liczba sójek, które z centralnej Polski i z terenów leśnych kierują się ku miejscom, gdzie wciąż jeszcze działa naturalny zapas pokarmu.
Ornitolodzy zarejestrowali w tym roku ponad 10 000 sójek na wieży obserwacyjnej na polskim wybrzeżu Bałtyku, co stanowi wzrost w porównaniu do zaledwie 20 w jesieni 2024 roku.
Przeczytaj: Polski luksusowy katamaran, który robi wrażenie na całym świecie
Wzrost ten, spowodowany niedoborem żołędzi, który skłania głodne sójki przybywające z zagranicy do migracji przez Polskę, został zgłoszony przez Stowarzyszenie Drapolicz, grupę monitorującą ptaki migrujące.
Prezes stowarzyszenia, Gerard Bela, powiedział: „Gdy jest wystarczająco dużo pożywienia, pozostają na miejscu. Ale niedobór wysyła je w dalekie rejony.”
Sójki zwyczajne, z efektownymi niebiesko-białymi skrzydłami, zamieszkują w Polsce przez cały rok, ale ich liczba wzrasta podczas jesiennych migracji.
Choć brak żołędzi stał się nietypowym bodźcem migracyjnym, Bałtyk w tym roku stał się ważnym węzłem monitorowania zmian w zachowaniach ptaków.
Obserwacje sójek nad polskim wybrzeżem to cenny sygnał dla badaczy i mieszkańców regionu, pokazujący, jak elastyczne i wrażliwe są nasze ekosystemy na dynamiczne zasoby pokarmowe.
Przeczytaj: Historia wyciskająca łzy u kibiców na całym świecie






