Co naprawdę trafia do tuszu do tatuażu?

0
194
Zdjęcie: pl.freepik.com

Ukryte składniki pigmentowe mogą powodować problemy zdrowotne u zatatuowanych mas.

W dzisiejszych czasach tatuowanie często kojarzy się z byciem młodym i lekkomyślnym. Jednak prawda jest taka, że tatuowanie to starożytna sztuka, która istnieje od około 5000 lat.

Pomimo rozległej historii tatuażu i zwiększonej częstotliwości tatuaży we współczesnym społeczeństwie, tusze do tatuażu nie są na ogół regulowane przez rząd, ani rząd nie posiada żadnej konkretnej wiedzy na temat składu molekularnego większości tuszów do tatuażu.

Ponad 145 milionów Amerykanów ma obecnie tatuaże, w Polsce tatuaż ma co dziesiąta osoba. Ta niezwykle historyczna praktyka szybko zyskuje na popularności od przełomu wieków. Ale czy przepisy rządowe nadążają za tym zwiększonym zainteresowaniem, czy może niektórym szkodliwym związkom chemicznym udaje się przedostać do naszej skóry?

Czytaj: Lech Poznań zdradził ceny biletów za półfinał Ligi Mistrzów

Swierk Research Group, grupa badawcza chemii nieorganicznej z Uniwersytetu w Binghamton, stara się zrozumieć skład molekularny tuszów do tatuażu, aby zarówno artyści, jak i klienci mogli uzyskać wiedzę na temat ich tuszy i wszelkich potencjalnych zagrożeń, jakie mogą spowodować.

Co jest w atramencie?

Tusze do tatuażu to cząsteczki pigmentów zawieszone w roztworze wodnym. Atramenty są zwykle wykonane z mieszaniny cząstek stałych, barwników molekularnych, spoiw i wody. Kolor tatuażu pochodzi od światła odbijanego lub pochłanianego przez cząsteczki i barwniki.

Koniecznie zajrzyj na f7.pl

Czy tatuaże są bezpieczne?

Ważne jest, aby pamiętać, że zdecydowana większość tatuaży wydaje się być ogólnie bezpieczna, jednak tak naprawdę nie rozumiemy potencjalnego ryzyka związanego z tatuażem. Literatura naukowa i medyczna dokumentuje wiele przypadków niepożądanych reakcji na tatuaże, z których najczęstsze to długotrwałe reakcje alergiczne.

Zdjęcie: pl.freepik.com

Grupa naukowców postanowiła zbadać wpływ światła na usuwanie tatuaży. Przedstawiając swoje odkrycia Amerykańskiemu Towarzystwu Chemicznemu (ACS), główny badacz dr John Swierk stwierdził: „Zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę niewiele wiadomo na temat składu tuszy do tatuażu, więc zaczęliśmy analizować popularne marki.”

Kiedy naukowcy rozmawiali z tatuatorami, dowiedzieli się, że nie ma dużej świadomości na temat składu chemicznego popularnych marek atramentów w branży. Podczas dalszych badań zespół odkrył, że sklepy z farbami nie wytwarzały pigmentów specjalnie do tatuażu.

„Duże firmy produkują pigmenty do wszystkiego, na przykład farb i tekstyliów. Te same pigmenty są używane w tuszach do tatuażu”, mówi dr Swierk. Dodaje, że obecnie żadne agencje federalne ani lokalne nie regulują zawartości tuszów do tatuażu w USA.

Czytaj: Klienci tego tatuażysty mają średnio tylko sześć lat

Korzystając z technik, takich jak spektroskopia Ramana i mikroskopia elektronowa, zespół przeanalizował 56 różnych popularnych marek atramentów i potwierdził obecność składników, które nie były wymienione na etykietach. „Za każdym razem, gdy patrzyliśmy na jeden z atramentów, znajdowaliśmy coś, co nie było na etykiecie” – mówi dr Swierk.

„23 z 56 różnych atramentów przeanalizowanych do tej pory sugeruje obecność barwnika zawierającego grupę azową” – powiedział dr Swierk. Następnie wyjaśnia, że bakterie lub światło ultrafioletowe mogą rozkładać pigmenty azowe na związek oparty na azocie, który według Wspólnego Centrum Badawczego jest potencjalnym czynnikiem rakotwórczym.

Kolejnym czynnikiem dotyczącym badaczy był rozmiar niektórych znalezionych cząstek. Spośród 16 atramentów analizowanych za pomocą mikroskopii elektronowej połowa zawierała cząstki o średnicy mniejszej niż 100 nanometrów. Cząstki tej wielkości są wystarczająco małe, aby przedostać się przez błonę komórkową, potencjalnie powodując uszkodzenia.

Na początku tego roku Unia Europejska (UE) zaostrzyła ograniczenia sprzedaży tuszów do tatuażu, zakazując stosowania zielonych i niebieskich pigmentów. Zakaz pojawił się po rejestracji, ocenie, autoryzacji i ograniczeniu chemikaliów (REACH) w UE, która wykryła, że pigmenty zarówno w niebieskim, jak i zielonym tuszu powodują „mutacje nowotworowe lub genetyczne”.

Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) monitoruje jednak bezpieczeństwo tych atramentów w odniesieniu do niekorzystnych skutków, jakie powodują po użyciu lub po zidentyfikowaniu określonego zagrożenia bezpieczeństwa (takiego jak zanieczyszczenie produktu).

W odpowiedzi na to Swierk Research Group stworzyła stronę whatsinmyink.com jako bazę danych zarówno dla artystów, jak i fanów tatuażu, umożliwiającą sprawdzenie składników używanych przez nich tuszów. Wraz ze statusami i wynikami analiz dla każdego z atramentów użytych w badaniu, ta aktywna lista może potencjalnie dostarczyć branży narzędzi potrzebnych do bezpiecznego regulowania samego rynku.