Architektoniczny „cud” odmienia dawną bałtycką stocznię.
Na terenie dawnej stoczni w Tallinnie, gdzie niegdyś projektowano nowatorskie okręty podwodne dla rosyjskiego cara, powstaje dziś jedna z najbardziej ambitnych inwestycji architektonicznych współczesnej Estonii.
W Noblessner, historycznym porcie przekształconym w nowoczesną dzielnicę, rośnie Taru – „Ul” – budynek, który według jego twórców ma zrewolucjonizować myślenie o przestrzeniach publicznych.
„Chodzicie po cudzie” – mówi z entuzjazmem Erik Konze, architekt i konsultant projektu, oprowadzając dziennikarzy po powstającym obiekcie.
Taru, wznoszone głównie z drewna, już teraz przyciąga uwagę nietypową bryłą: ciemne drewniane panele wystają niczym klocki Jenga, a centralnym punktem fasady jest ogromne, łukowate okno, które zdaje się przeczyć prawom grawitacji.
Przeczytaj także: Polskie Pendolino po raz pierwszy za granicą. Pasażerowie spróbują „najlepszego z PKP”
Nowe serce muzealnej dzielnicy
Do wiosny 2027 roku w przestronnym, wypełnionym światłem atrium powstanie nowa siedziba Estońskiego Muzeum Historii Naturalnej. Kompleks, składający się z trzech połączonych budynków, pomieści również Ministerstwo Klimatu, kawiarnię oraz centrum konferencyjne.
Dla Konzego fakt, że konstrukcja jest niemal w całości drewniana, stanowi przełom w estońskim budownictwie.
„W kraju, gdzie przez lata dominowała filozofia najniższej ceny, wybór drewna zamiast betonu i stali to prawdziwa rewolucja” – podkreśla.
Przeczytaj na pl.sporten.com – Real Madryt poluje na gwiazdę United! Obrońca na celowniku gigantów
Ambicje ekologiczne i kontrowersje
Zwolennicy projektu przekonują, że Taru to dowód na to, że Estonia potrafi wykorzystać swoje zasoby naturalne i wiedzę technologiczną w sposób nowoczesny i ekologiczny. Według inwestorów, drewniana konstrukcja ma pochłaniać dwukrotnie więcej dwutlenku węgla niż porównywalny budynek z betonu, a jej eksploatacja ma być tańsza nawet o 700 tys. euro rocznie.
Jednak nie wszyscy podzielają ten entuzjazm. Krytycy kwestionują wyliczenia dotyczące emisji oraz zarzucają branży drzewnej nadmierne podkreślanie własnej „zieloności”. Kontrowersje wzbudził również koszt inwestycji – ponad 54 miliony euro – oraz wybór dostawców drewna, wśród których znalazła się firma powiązana z jednym z parlamentarzystów.
Od stoczni do modnej dzielnicy
Noblessner, założony ponad sto lat temu przez przedsiębiorców z Petersburga, w tym Emanuela Nobla – bratanka Alfreda Nobla – był niegdyś główną stocznią okrętów podwodnych Imperium Rosyjskiego. Dziś to elegancka, tętniąca życiem część Tallinna, pełna nowoczesnych apartamentów, kawiarni, browaru rzemieślniczego i nadmorskich saun.
W sąsiedztwie znajduje się także Lennusadam – dawny hangar hydroplanów, obecnie część Muzeum Morskiego. Wraz z powstaniem Taru obszar ten ma stać się pierwszą w Estonii „dzielnicą muzealną”.
„To miejsce będzie tętnić życiem” – mówi Evelin Pääsukene, szefowa działu wystaw w Muzeum Historii Naturalnej. Jej zespół przygotowuje immersyjne ekspozycje, które mają podkreślać znaczenie estońskiej przyrody i lokalnych ekosystemów. Połowę działki zajmie zieleń – fragmenty różnych estońskich siedlisk odtworzone w formie żywego laboratorium krajobrazowego.
„To eksperyment biologiczny i architektoniczny. Nikt nie wie, jak dokładnie się rozwinie, ale właśnie to jest ekscytujące” – dodaje Pääsukene.
The biggest wooden building in Estonia Loodusmaja is taking shape. https://t.co/ahyxYWkDqL pic.twitter.com/P1vG9K6HSK
— ⭔ Alex Luik 🇪🇪🏳️🌈 (@estxkid) December 14, 2024
Nowy symbol Tallinna
Choć projekt wzbudzał emocje i krytykę, jego realizacja jest już na finiszu. Konze wierzy, że Taru stanie się nowym symbolem Tallinna – odważnym, innowacyjnym i dalekim od „pudełkowej” architektury.
„To skok wiary. W wielu krajach nikt nie odważyłby się zrobić z tego projektu pilotażowego. Estońscy inżynierowie pokazali jednak, że potrafią myśleć inaczej” – podsumowuje.
Na terenie, gdzie przed stuleciem powstawały zaawansowane okręty podwodne, dziś rodzi się architektura przyszłości – z drewna, odwagi i wizji.








