Jaki jest sens życia, kiedy można go tak łatwo odebrać?

0
569
Boimy się śmierci nie tylko dlatego, że zagraża naszemu przetrwaniu. Boimy się tego, ponieważ podważa sens wszystkich naszych marzeń i celów. Zdjęcie: pixabay.com

Jaki jest sens życia, jeśli jest tak kruchy, że może go nagle przejąć zwykły wirus? Co pozostaje i co możemy zrobić z naszym życiem w dobie koronawirusa?

Chodzi mi o to, że oprócz noszenia masek, mycia rąk mydłem dezynfekującym i unikania miejsc publicznych, co możemy zrobić?

Czy w życiu chodzi tylko o przetrwanie? Jeśli tak, mamy przerąbane, bo wcześniej czy później musimy umrzeć. Więc o co warto walczyć i jaki jest sens istnienia w tym kruchym i krótkim wymiarze czasu?

Odpowiedzmy na te pytania. Ale zróbmy to z głębokiego i prawdziwego miejsca. Mamy dość religijnych i motywacyjnych bzdur. Jeśli chcemy znaleźć odpowiedzi, musimy kopać głęboko.

Nasze poszukiwanie należy rozpocząć od przyjrzenia się najbardziej niepożądanej, przerażającej, ale niewątpliwie obecnej rzeczywistości w łańcuchu życia: śmierci.

Czy kiedykolwiek widziałeś, jak ktoś umiera? Nie w statystykach koronawirusa czy filmach z Hollywood, ale w prawdziwym życiu, przed Tobą. Czy kiedykolwiek miałeś do czynienia z przewlekłą chorobą, która powoli odbierała życie ukochanej osobie? Czy ponieśliście stratę z powodu nagłego wypadku, który nagle przerwał życie przyjaciela lub krewnego?

Śmierć, choroba i hańba wyglądają banalnie, gdy są wyświetlane w mediach lub filmach, ale jeśli widziałeś je z bliska, prawdopodobnie byłeś wstrząśnięty u samych podstaw.

Jesteśmy nauczeni wierzyć w piękno życia. Zaprogramowani, by myśleć, że jesteśmy wyjątkowi i możemy zmienić świat. Zachowujemy się tak, jakby wszystko, co robimy, miało znaczenie. Od teorii religijnych po śmierć i teorię New Age, po dążenie do jakiejś niezwykłej chwały, aby uwiecznić nasze imię – każdy z nas stworzył osobisty sposób znieczulenia niewygodnego uczucia, które pojawia się w konfrontacji z kruchością i zwięzłością życia. Ale nie możemy uciec od tych chwil, kiedy cała nasza pewność siebie zostaje odebrana, a pozostaje nam niewygodne pytanie: „jaki jest sens życia?”

Boimy się śmierci nie tylko dlatego, że zagraża naszemu przetrwaniu. Boimy się tego, ponieważ podważa sens wszystkich naszych marzeń i celów. Pieniądze, aktywa, chwały, wiedza, a nawet nasze wspomnienia stają się bezcelowe, gdy zdamy sobie sprawę, że jesteśmy tylko maleńkimi cząstkami życia, które mają zniknąć w nieskończoności czasu. Śmierć polega na sprawdzeniu naszych najbardziej podstawowych powodów życia.

Od gigantycznych piramid i złotego sarkofagu Egiptu po Tybetańską Księgę Umarłych i chrześcijański mit o raju, czyśćcu i piekle, nasi przodkowie opracowali różne podejście do śmierci. Prawdziwe czy nie, pozytywne czy złe, przynajmniej takie podejścia istniały. Nasi przodkowie przynajmniej zostawili miejsce na śmierć w swoim rozumieniu życia.

Czytaj: Koronawirus i apokalipsa: 3 lekcje, których musimy się nauczyć, aby zagwarantować sobie przetrwanie

A co z naszym obecnym światem? Jak radzimy sobie ze śmiercią?

Nauczyliśmy się to banalizować.

Nasz przemysł filmowy stworzył Rambo, Terminatora i innych fascynujących masowych zabójców, zamieniając śmierć w rozrywkę. W naszych mediach codziennie pojawiają się wiadomości o wypadkach, klęskach żywiołowych, zarazach i zabójstwach, w połączeniu z prognozami pogody i przepisami na ciasta. Jesteśmy tak zajęci pracą lub rozrywką, że nie przestajemy kontemplować naszych najgłębszych uczuć związanych ze śmiercią. Stworzyliśmy łuskę, aby chronić nas przed tymi emocjami. Nie wydaje nam się to produktywne ani zabawne, więc po prostu usypiamy nasze uczucia i odwracamy się, zamiatając materię pod dywan.

Zastępujemy naszych filozofów trenerami motywacji i kapitalistycznymi guru. Sprzedają oni zasady życia lub techniki, aby obudzić naszego wewnętrznego lwa, abyśmy mogli utrzymać nasz egzystencjalny kryzys w ukryciu. Ale chodzi o to: kryzysy egzystencjalne są konieczne! To może być wspaniała rzecz, jeśli jesteśmy wystarczająco odważni, aby wejść głęboko. Niestety, jak na ironię, nasze społeczeństwo potępia i określa to jako defetyzm, słabość lub tchórzostwo. Ale zmierzenie się ze śmiercią i wszystkimi emocjami ukrytymi pod jej powierzchnią jest jedną z najodważniejszych i najbardziej produktywnych rzeczy, jakie może zrobić człowiek. To najskuteczniejsza droga do znalezienia prawdziwego sensu życia.

Więc spójrzmy prawdzie w oczy. Zobaczmy, jak śmierć rzuca cień na nasz gatunek. Spójrzmy na kilka oczywistych wniosków, które zwykle wolimy ignorować:

1. Życie ludzkie to nieustanna walka z naturą

Jeśli chcesz pozostać przy życiu, nie możesz przestać walczyć z naturą. Nie ma znaczenia, jak bardzo jesteś wyczerpany lub przygnębiony; nie możesz przestać.

Przestań obcinać włosy i paznokcie. Przestań brać prysznic; pozwól swojemu ciału wydychać naturalne zapachy. Jedz, ile chcesz – koniec z ćwiczeniami. Niech tak będzie. Nigdy więcej nie koś trawy w swoim ogrodzie. Przestań dbać o swój samochód. Żadnego sprzątania w domu. Śpij, kiedy chcesz. Budź się, kiedy chcesz. Mów, co chcesz i kiedy chcesz. Nie tłum swoich emocji. Płacz w biurze. Uciekaj za każdym razem, gdy się boisz. Nie tłum swojej przemocy. Uderz, kogo chcesz. Niech tak będzie. Uwolnij swoje najskrytsze instynkty seksualne. Bądź wolny!

Tak, zrób to wszystko i bądź wolny tak długo, jak ci się uda, zanim zostaniesz złapany, uwięziony, wygnany, zabity. Nie mamy innego wyjścia, jak walczyć z naturą w nas i wokół nas, aby przetrwać. Jeśli się zatrzymamy, skończymy. To wyczerpujące! Poświęcamy tak dużo czasu, energii i pieniędzy – także większość naszego życia – tylko po to, by odłożyć śmierć. Tak wiele rzeczy musimy zrobić, żeby żyć! Jednak na końcu zostaniemy pokonani. Toczymy przegraną wojnę. Czy warto?

2. Zostaniesz wymazany z pamięci planetarnej

Wszyscy żyjemy w cieniu bezsensu. Jak długo potrwa, zanim zostaniesz całkowicie zapomniany? Nie ma znaczenia, jak bardzo jesteś znany, w końcu znikniesz z pamięci przyszłych pokoleń. Nie ma znaczenia, ile robisz; czas z pewnością zniszczy nie tylko Ciebie, ale wszystkich, których kochasz i wszystko, co zrobiłeś. A jeśli spojrzysz w niebo, możesz zdać sobie sprawę, że jesteś jednym z prawie 8 miliardów ludzi, żyjących tylko przez krótką chwilę, wewnątrz tej maleńkiej planety, krążącej wokół jednego z 250 miliardów słońc zawartych w Drodze Mlecznej.

Może to sprawi, że zakwestionujesz prawdziwe znaczenie swoich działań, celów, a nawet większego celu. Czy naprawdę jesteś ważny? Czy to, co naprawdę robisz, ma znaczenie?

3. Natura życia jest okrutna

Nie ma znaczenia, jak bardzo czcimy piękno życia i świętość Boga. Życie jest bolesne, gwałtowne, okrutne i brutalne. Sama natura jest dobra i zła w tej samej proporcji. Nie ma znaczenia, jak bardzo staramy się być dobrzy. My, dzieci natury, w końcu niszczymy nasze środowisko, inne gatunki i nasz własny gatunek. I nie jesteśmy sami. Cały łańcuch życia jest tak skonstruowany. Nie ma wielu opcji oprócz jedzenia lub bycia zjadanym. Nawet rośliny walczą i zabijają się nawzajem.

Co gorsza, natura jest temperamentna. Nie może się oprzeć tworzeniu burz, huraganów, wulkanów, tsunami i trzęsień ziemi. Klęski żywiołowe pojawiają się okresowo bez poczucia sprawiedliwości, niszcząc wszystko i wszystkich, których napotkają na swojej drodze.

pixabay.com

Jak możemy zachować wiarę i być pozytywnym w obliczu tak wielkiej brutalności i zniszczenia? Nie ma znaczenia, jak dobrzy jesteśmy, ile osiągamy i jak pozytywny jest nasz umysł. Nie będzie szczęśliwego zakończenia. Po prostu śmierć czeka nas na końcu ścieżki.

Jaki jest sens życia?

Jeśli więc życie jest nieustanną walką z naturą, zostaniemy wymazani z pamięci planetarnej, a natura życia jest okrutna, czy sensowne jest życie? Jaki jest sens życia? Czy można znaleźć rozsądną odpowiedź bez opierania się na teoriach religijnych po śmierci lub New Age? Może nie.

Nasz intelekt nie może zinterpretować natury życia. To nigdy nie będzie miało sensu dla naszych umysłów. Ale jeśli zaobserwujemy naszą naturalną i instynktowną reakcję w obliczu naszych egzystencjalnych dylematów, dowiemy się, co definiuje nas jako istoty ludzkie.

Wiele możemy się nauczyć obserwując naszą postawę wobec życia i śmierci. Z tych obserwacji możemy wyciągnąć cenne wnioski:

1. Jesteśmy wojownikami – jesteście stworzeni z osobistej mocy

Jesteśmy wojownikami u podstaw. Sto milionów plemników rywalizowało o zaatakowanie komórki jajowej pełnej chemicznej bariery mającej na celu zabicie ich wszystkich. Tak zaczęliśmy. I walczymy przez całe życie. Pomyśl, ile zagrożeń napotkałeś. Każda z Twoich umiejętności rozwinęła się poprzez wysiłek. Nic nie przyszło za darmo! Będąc jeszcze dzieckiem, toczyłeś taką walkę z grawitacją, aż nauczyłeś się chodzić. Rozwój języka był trudny. Ile wysiłku włożyłeś w naukę, gdy byłeś jeszcze dzieckiem, abyś mógł rozwijać swoje umiejętności intelektualne w szkole? A lista jest długa, aż do bitwy, którą musisz dzisiaj stoczyć, aby przetrwać jeszcze jeden dzień w tym dzikim świecie, w którym żyjemy.

Nasz wojowniczy duch w połączeniu z naszą kreatywnością i pomysłowością czyni nas niesamowitymi istotami! Nam, małym stworzeniom, którym brakowało siły i zwinności, udało się prześcignąć tak wiele gatunków, które mogły nas zabić. Walczyliśmy po swojemu i sprawiliśmy, że niemożliwe stało się możliwe, rozkwitając w tak konkurencyjnym, dzikim i niebezpiecznym świecie. I pomimo wszystkich wyzwań wokół siebie i wewnątrz nas, nie przerywamy naszej walki. Wymyśliliśmy wspaniałe rzeczy, aby stawić czoła naszym wyzwaniom! Rolnictwo dla głodu, lekarstwa na choroby, a nawet dyplomacja i ekologia jako uboczne zniszczenie naszej wrodzonej przemocy wobec nas samych i naszego środowiska. Nieustannie stajemy w obliczu śmierci i nie ma znaczenia, ile razy zwycięża, wciąż ją odsuwamy, krok po kroku przedłużając życie każdego pokolenia.

Jesteśmy cudownymi stworzeniami! Marzymy o niemożliwym i ciężko walczymy, aby było to osiągalne. Wierzymy w doskonałość, spokój, dobroć i wieczne szczęście. Mamy ten płomień, który utrzymuje nas przy życiu, pomimo tego, jak bardzo cierpimy.

Teraz, zamiast intelektualizować, po prostu to poczuj. Możesz połączyć się z tą wrodzoną mocą, która czyni Cię tak ludzkim i niesamowitym. Możesz tam medytować, kontemplując swoją osobistą moc. Nie ma znaczenia, jak bardzo jesteś wyczerpany, wciąż tam jest, utrzymując Cię przy życiu. To jest Twoje. Możesz go chwycić i cieszyć się nim!

2. Nasze działania definiują nas znacznie bardziej niż nasze wyniki

To całkiem interesujące, że mamy obsesję na punkcie sukcesu. Już przed rozpoczęciem projektu nie możemy się doczekać rezultatów. Takie zachowanie społeczne osiągnęło poziom patologiczny! Żyjemy dla przyszłości. Uzależniliśmy się od tego. Chociaż kiedy wprowadzasz czas i śmierć do równania życia, wszystkie Twoje osiągnięcia i zwycięstwa stają się prawie bezcelowe. Nic nie pozostanie. Wszystkie Twoje osiągnięcia zostaną z czasem wymazane. A szczęście i poczucie własnej wartości, które odczuwasz, gdy osiągasz cel, są jeszcze bardziej kruche. Znikają po kilku dniach, jeśli nie godzinach. Ale możesz skupić się na swoich działaniach, zamiast na wynikach, a to może mieć wpływ na Twoje życie.

Jedyne, co masz, to chwila obecna. Życie podlega ciągłym zmianom i nigdy nie przeżyjesz dwa razy tej samej chwili. Jak możesz teraz dać z siebie wszystko? Jak możesz zaangażować swoje serce we wszystko, co robisz? Prawdziwe cuda zdarzają się, kiedy przestajesz unikać swojej teraźniejszości. Kiedy stajesz twarzą w twarz ze swoją miłością, smutkiem, złością, strachem, radością, niepokojem i nudą z tą samą akceptacją, ten cały chaotyczny i dziki zestaw sprzecznych emocji płonących i gotujących się w Twoich wnętrznościach jest Twoim wewnętrznym życiem.

Przyjmij to! Poczuj tę szaloną intensywność. To mija zbyt szybko. W pełni spokojna i szczęśliwa osoba, którą pragniesz być, nigdy nie będzie istnieć. Ale kiedy przestajesz uciekać i otwierasz się na wszystko, co w danej chwili czujesz, stajesz się też bardziej otwarty na życie wokół Ciebie. Twoje odrętwienie zniknie. Zbliżysz się do ludzi. Znajdziesz się o wiele bardziej współczujący. A z tego miejsca można znaleźć codzienne czynności, które mają znaczenie.

Więc nie spiesz się. Pamiętaj, koniec podróży jest w grobie. Twoim najcenniejszym zasobem jest chwila obecna. Nie ma znaczenia, jak bardzo marzysz o lepszym życiu, nie zaniedbuj życia, które już masz. Ciesz się każdym krokiem swojej podróży. Nie zapominaj o przyszłości, ale nie pozwól, aby przesłaniała ci działania, które możesz podjąć dzisiaj – działaj z serca. Może nie możesz uratować świata, ale dziś możesz wywołać uśmiech na czyjejś twarzy i to może wystarczyć.

3. Szanuj i podziwiaj, kim jesteś

Jeśli potrafisz znaleźć chaos, okrucieństwo i brutalność w życiu, możesz spodziewać się, że znajdziesz te elementy również w sobie. Jesteś naturą, jesteś życiem. Jesteś dobry i zły, konstruktywny i jednocześnie destrukcyjny.

Czy widziałeś kiedyś wulkan płaczący z poczucia winy po eksplozji? Dlaczego więc miałbyś winić siebie za swoje negatywne aspekty? My, ludzie, jesteśmy stworzeniami transcendentnymi! Dbamy i walczymy z własną ciemnością. Chcemy być lepsi. To niesamowite!

Czasami nam się to udaje, ale są chwile, kiedy przegrywamy bitwę. W porządku; nie musisz się obwiniać. Nie potrzebujesz samo-karania. Już jesteś znacznie lepszy niż powinieneś! Rozpoznaj i szanuj swoje wysiłki. Szanuj siebie, aby móc stanąć na miejscu mocy w swoim życiu. Tak więc, ilekroć nieuchronne ręce śmierci przyjdą, by Cię zabrać, nie znajdziesz pokonanego i złamanego grzesznika, ale osobę honorową, z pokojem w sercu.

Ten artykuł jest autorstwa Rudá Iandê, wysoko cenionego szamana. Więcej informacji o Iandê znajdziesz na Instagramie @rudaiande.

Czytaj: Kraków: trwa konkurs na sylwestrową instalację artystyczną!

johannesfloe.com – Art to remember