Łódź-robot mapuje podwodny wulkan na Pacyfiku

0
199
Ślad USV Maxlimera nad i w pobliżu wulkanu. Łódź płynie na południe w kierunku portu. Źródło: Twitter

Sterowana przez Wielką Brytanię łódź-robot powróciła ze wstępnych badań podwodnego wulkanu Tongan, który wybuchł w styczniu.

Bezzałogowy statek powierzchniowy USV Maxlimer jest częściowo w trakcie mapowania następstw ogromnego wulkanu Hunga Tonga-Hunga Ha’apai (HTHH).

„Tsunami spowodowane erupcją tego wulkanu zabiło 5 osób i spowodowało zniszczenia na dużą skalę, jednak skutki byłyby bardziej tragiczne, gdyby do erupcji doszło bliżej ludzkich siedzib. Wulkan znajduje się w odległości około 70 kilometrów od stolicy Tonga – Nuku’alofa, to znacząco osłabiło falę tsunami” – mówi doktor Mohammad Heidarzadeh, sekretarz generalny International Tsunami Commision. „To było gigantyczne unikatowe wydarzenie, które pokazuje, że musimy poprawić system wykrywania tsunami pochodzenia wulkanicznego” – dodaje.

90-metrowe tsunami powstałe w wyniku erupcji Hunga Tonga-Hunga Ha’apai było jednym z niewielu, które obiegło cały świat. Zarejestrowano je na wszystkich oceanach i dużych morzach, od Japonii, przez USA po wybrzeża Morza Śródziemnego.

Jednostka, opracowana przez brytyjską firmę Sea-Kit International, bada wulkan w ramach drugiej fazy projektu mapowania dna morskiego Tonga Eruption (TESMaP), kierowanego przez nowozelandzki Narodowy Instytut Badań Wody i Atmosfery (Niwa) i finansowany przez Fundację Nippon w Japonii.

Łódź stopniowo buduje batymetryczną (głęboką) mapę otwarcia wulkanu, czyli kaldery.

Zebrane do tej pory dane potwierdziły wcześniejsze doniesienia o kontynuacji aktywności wulkanicznej z HTHH. Wyciągarka znajdująca na łodzi USV Maxlimer umożliwia rozmieszczenie instrumentów na głębokościach dochodzących do 300 m w celu zbierania danych z całego słupa wody.

12-metrowy Maxlimer może znajdować się w Tonga, ale jest zdalnie sterowany z odległości 16 000 km w małej nadmorskiej wiosce Tollesbury w Essex. Wszystko odbywa się przez łącze satelitarne.

Czytaj: Ecotopia 2121 – utopijna wizja miast przyszłości

Źródło: Twitter

W ciemnym pomieszczeniu kontrolnym w centrali Sea-Kit kilka dużych ekranów wyświetla na żywo obraz z 10 kamer na pokładzie Maxlimer. Operatorzy, którzy pracują na zmiany przez całą dobę, obserwują, jak dane w czasie rzeczywistym są przesyłane z Południowego Pacyfiku.

Ashley Skett, dyrektor operacyjny Sea-Kit, powiedział w BBC Radio 4, że operatorzy mogą nawet komunikować się przez radio z innymi statkami w okolicy. Działa to jako zmyłka, aby osoby na innych łodziach nie wiedziały, że nikogo nie ma na pokładzie Maxlimera.

„Łódź została zaprojektowana od podstaw tak, aby była zdalnie sterowana i obsługiwana zdalnie. Dzięki temu możemy sterować każdym przełącznikiem, każdą funkcją na łodzi, każdym światłem”.

Koniecznie zajrzyj na f7.pl

Zrobotyzowane, zdalnie sterowane łodzie będą prawdopodobnie przyszłością operacji morskich. Podczas badania niebezpiecznego obszaru, takiego jak aktywny wulkan HTHH, zdalne sterowanie zapewnia, że żadna załoga nie zostanie narażona na szwank.

Kiedy nie jest na morzu, Maxlimer jest zacumowany w Nuku’alofa na Tongatapu, głównej wyspie Tonga.

Istnieją również korzyści środowiskowe dla USV Maxlimer. Ponieważ nie ma na pokładzie załogi do obsługi, statek może być znacznie mniejszy, co prowadzi do zmniejszenia emisji dwutlenku węgla.

Erupcja HTHH w styczniu spowodowała rozległe szkody daleko poza Tonga, wywołując ogromne tsunami, które rozprzestrzeniło się na Ocean Spokojny. Atmosferyczna fala uderzeniowa spowodowana erupcją była odczuwalna nawet w Wielkiej Brytanii.

Maxlimer obecnie robi sobie krótką przerwę, podczas gdy przez region przechodzi niespokojna pogoda. Gdy warunki się poprawią, łódź powróci do podwodnego wulkanu, aby wypełnić pozostałe luki na mapie kaldery.

Zebrane dane pomogą nam zrozumieć, dlaczego erupcja miała tak ogromny i gwałtowny wpływ, a także pomogą przewidzieć charakter przyszłych erupcji.

Eksperci skupieni w International Tsunami Commission mówią, że to wyjątkowe wydarzenie powinno być dzwonkiem alarmowym. Przypominają, że system wykrywania tsunami powodowanego przez wybuchy podwodnych wulkanów jest o 30 lat zapóźniony w porównaniu z systemem ostrzegania przed tsunami powstającym w wyniku trzęsienia ziemi.

Czytaj: Wybuch wulkanu na La Palma. Wrząca lawa uchwycona na filmie