Polska rozszerza opłatę reprograficzną na laptopy, smartfony i telewizory.
Polski rząd zdecydował o znaczącym rozszerzeniu katalogu urządzeń objętych opłatą reprograficzną – świadczeniem pobieranym od producentów i importerów sprzętu elektronicznego, które ma rekompensować twórcom możliwość kopiowania ich utworów. Po raz pierwszy od 2011 roku lista ta została zaktualizowana i dostosowana do współczesnych technologii.
Nowe urządzenia objęte opłatą
Dotychczas opłata obejmowała głównie sprzęt kojarzony z kopiowaniem analogowym lub biurowym, taki jak drukarki, skanery, kserokopiarki czy faksy. Od teraz 1‑procentowy ryczałt będzie naliczany również od:
- smartfonów
- laptopów
- komputerów stacjonarnych
- tabletów
- telewizorów
Opłatę uiszczają producenci oraz importerzy sprzętu, a nie konsumenci. Według Ministerstwa Kultury zmiana ta ma dostosować polskie przepisy do realiów cyfrowych oraz standardów obowiązujących w Unii Europejskiej.
Przeczytaj także – Nowy system kontroli granicznej działa już w całej Polsce
Dlaczego wprowadzono zmiany?
Resort kultury podkreśla, że od ostatniej aktualizacji technologicznej minęło ponad 13 lat, a w tym czasie sposób korzystania z treści cyfrowych zmienił się diametralnie. W efekcie wpływy z opłaty reprograficznej w Polsce należały do najniższych w UE, co – zdaniem ministerstwa – prowadziło do strat dla tysięcy twórców.
Po rozszerzeniu katalogu urządzeń roczne wpływy mają wzrosnąć z około 36 mln zł w 2024 roku do nawet 150–200 mln zł. Środki te nie trafiają do budżetu państwa, lecz do organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, takich jak ZPAV czy ZAiKS, które następnie dzielą je między artystów.
Reakcje branży i kontrowersje polityczne
Zmiany zostały pozytywnie przyjęte przez środowiska twórcze. ZPAV ocenił, że twórcy „czekali na tę decyzję ponad 15 lat”, a jej brak kosztował polską kulturę setki milionów złotych.
Jednak opozycyjna partia Prawo i Sprawiedliwość (PiS) zakwestionowała legalność decyzji. Jej przedstawiciele twierdzą, że rozszerzenie opłaty w drodze rozporządzenia – a nie ustawy – może naruszać konstytucję, ponieważ nowe daniny publiczne powinny być wprowadzane wyłącznie ustawowo. PiS zapowiedział możliwość skierowania sprawy do Rzecznika Praw Obywatelskich, by ten zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego o ocenę zgodności regulacji z ustawą zasadniczą.
Partia rozpoczęła również kampanię w mediach społecznościowych, określając zmiany jako „nowy podatek Tuska”. Ministerstwo Kultury odpowiada, że nie jest to nowa danina, lecz aktualizacja istniejących od ponad dwóch dekad przepisów, a opłata nie obciąża konsumentów, lecz firmy technologiczne.
Przeczytaj na pl.sporten.com – Powiedział TAK! Manchester United dopina transfer „nowego Casemiro”!
Polska na tle Europy
Resort kultury wskazuje, że Polska od lat generowała znacznie niższe wpływy z opłaty reprograficznej niż inne kraje UE. Przykładowo Węgry – mimo czterokrotnie mniejszej populacji – w 2024 roku zebrały z tego tytułu około dwa razy więcej środków niż Polska.
Co dalej?
Spór wokół opłaty reprograficznej prawdopodobnie będzie kontynuowany zarówno w debacie publicznej, jak i na poziomie prawnym. Jednocześnie twórcy liczą, że zwiększone wpływy pozwolą im na stabilniejsze funkcjonowanie w realiach cyfrowej gospodarki.








