Dziś w Polsce świętujemy Tłusty Czwartek. Przewiduje się, że dzisiaj Polacy zjedzą sto milionów pączków!
Co roku w lutym Polacy szaleją na punkcie pączków. Tłusty Czwartek, ostatni czwartek przed Środą Popielcową i początkiem Wielkiego Postu, jest jednym z najważniejszych świąt i kręci się głównie wokół jedzenia jak największej liczby pączków, wszystko w imię szczęścia.
Statystycznie każdy Polak zjada tego dnia dwa i pół pączka, co stanowi oszałamiające 100 milionów dla całego kraju. W najsłynniejszych cukierniach (Zagoździński w Warszawie lub Michałek w Krakowie) ludzie ustawiają się w kolejce, aby kupić te kulki smażonego ciasta, tradycyjnie wypełnione konfiturą różaną lub śliwkową.
Pochodzące z praktyki ucztowania w ostatni czwartek przed Wielkim Postem, jeszcze przed czasami chrześcijańskimi, jedzenie tak tłustych, sycących potraw zostało przyjęte jako sposób świętowania rychłego nadejścia wiosny.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Produkcja czekolady i cukru osiągnęła rekordowy poziom w Polsce
Według niektórych źródeł historycznych, jedzenie ciasta nadziewanego pączkiem stało się w Polsce zwyczajem w XII wieku, a z czasem ewoluowało dalej wraz z przyjęciem tego, co dziś znamy jako pączek.
Choć niektórzy twierdzą, że Tłusty Czwartek stracił wiele ze swojego dawnego znaczenia religijnego, apetyt społeczeństwa na pączki nie zmalał — według analityków BNP Paribas, przeciętny Polak zjada w tym dniu od dwóch do dwóch i pół pączka.
Za tę przyjemność trzeba sporo zapłacić. W niektórych z najlepszych cukierni i piekarni w kraju, za pączka trzeba zapłacić nawet 25 złotych.
Do wzrostu cen przyczynia się rosnący koszt kluczowych składników. „Ceny jaj wzrosły średnio o 2% do 5%, ale największym winowajcą jest masło, które jest teraz o prawie 40% droższe niż rok temu” — mówi Weronika Szymańska-Wrzos z BNP Paribas.

Jednak podczas gdy pączki w ciągu ostatnich kilku lat gwałtownie podrożały, spadająca cena cukru i oleju rzepakowego (używanego przez niektórych do smażenia pączków) przyniosła korzyści konsumentom.
Sytuacja ta ograniczyła wszelkie drastyczne wzrosty w tym roku. Mimo to, według Szymańskiej-Wrzos, koszt produkcji nawet najprostszego pączka wzrósł o 5 do 7% od zeszłego roku.
PRZECZYTAJ NA PL.SPORTEN.COM – Szczęsny ustanowił rekord w Barcelonie
Jednak jest mało prawdopodobne, aby miało to jakikolwiek wpływ na wyniki sprzedaży, szczególnie w Pracowni Cukierniczej Zagoździński, która spodziewa się ponownie przekroczyć liczbę 10 000 pączków.
W Tłusty Czwartek Pracownia Cukiernicza "Zagoździński" jest oblegana przez tłumy. Mały lokal w starej kamienicy przyciąga warszawiaków, którzy twierdzą, że to najlepsze miejsce z pączkami w stolicy – @wirtualnapolska pic.twitter.com/GOCQfzrmum
— Jakub Bujnik (@JakubBujnik) February 27, 2025
Powszechnie uznawany za najlepszy tradycyjny sklep z pączkami w Warszawie, sklep Pracownia Cukiernicza Zagoździński został otwarty w 1925 roku, i chociaż pierwotna lokalizacja mogła się zmienić, sekretny przepis wymyślony przez jego założyciela, Władysława Zagoździńskiego, pozostał ten sam. To, co jesz teraz, to dokładnie to, co kiedyś jadł w latach międzywojennych marszałek Józef Piłsudski, najsłynniejszy klient Pracowni Cukierniczej Zagoździński.
Ten punkt nie umknął uwadze oddanej klienteli Pracowni Cukierniczej Zagoździński. Najwcześniejsi klienci ustawiają się w kolejce już o 4 rano w Tłusty Czwartek, a w południe kolejki zwykle ciągną się daleko za blokiem.
W rzeczywistości popyt jest tak duży, że sprzedaż jest ograniczona do maksymalnie 30 pączków na klienta.
PRZECZYTAJ NA F7SPORT.PL – Bayern Monachium świętuje dziś 125-lecie istnienia!
Podczas gdy sklep Pracownia Cukiernicza Zagoździński stał się znany jako sztandarowy przedstawiciel tradycji, pączki nowej fali z nietypowymi nadzieniami stają się coraz bardziej popularne w Polsce, a tegorocznym wielkim zwycięzcą ma być tzw. „pączek z Dubaju”.
Wypełnione słodkim, kremowym nadzieniem z pistacji, drobno posiekanego ciasta tureckiego i pasty tahini, te pączki premium po raz pierwszy zyskały popularność kilka lat temu, a teraz cieszą się w Polsce największą popularnością.
I wasn't ready for this one. Dubai-style doughnut, almost 20 zł, perfect treat for Fat Thursday pic.twitter.com/GBCiKLBIeN
— 🍁jesienny🍂 trąbkouszek (@trabkouszek) February 27, 2025
Co więcej, podczas gdy te pączki zwykle kojarzone są z wysokimi cenami, tańsze alternatywy w supermarketach sprawiły, że stały się dostępne dla świadomej kosztów publiczności.
„Tegorocznym hitem może być pączek z Dubaju” — mówi Weronika Szymańska-Wrzos. „Wprowadzenie tańszych zamienników produktów postrzeganych jako produkty premium do supermarketów dało klientom poczucie luksusu w codziennych cenach zakupowych”.
Pączki przynoszą szczęście
Co ciekawe, język polski wskazuje że pączki zajmują szczególne miejsce w polskich sercach. Istnieje kilka przysłów i idiomów dotyczących pączków, z których najbardziej znanym jest „żyj jak pączek w maśle”, co oznacza szczęśliwe życie w dostatku, bez problemów materialnych i życiowych. Inne stare polskie przysłowie głosi: „Kto w Tłusty Czwartek nie zje pączków kopy, temu myszy zjedzą pole i będzie miał pustki w stodole”, co oznacza, że ten, kto nie zje pączków, będzie klepał biedę.
Jak wskazuje ostatnie przysłowie, uważa się, że pączki przynoszą szczęście, a odmowa ich zjedzenia jest uważana nie tylko za niegrzeczną, ale także za nieszczęśliwą. W związku z tym współcześni polscy cukiernicy starają się sprostać oczekiwaniom nawet wegan lub miłośników pączków z nietolerancją glutenu.
Mimo że tradycyjny przepis wymaga smalcu, jajek, mąki pszennej i mnóstwa cukru, powstają nowe wersje dla każdego możliwego ograniczenia dietetycznego. Nadzienia również są różne: tradycyjną konfiturę różaną można zastąpić kremem waniliowym lub czekoladowym ganache. Jedyną zasadą jest, aby były lekkie i puszyste, co można osiągnąć tylko wtedy, gdy ciasto drożdżowe jest odpowiednio napowietrzone.
Pączki są tak uwielbiane, że dobry, stary amerykański „donut” nigdy nie stał się popularny w Polsce (w przeciwieństwie do babeczek i muffinek, które podbiły kraj).








